niedziela, 1 kwietnia 2012

I część.

Wszedł do nowo zakupionego mieszkania.
-"Nie jest źle" - pomyślał Damian
Rozglądał się dookoła jakby czegoś szukał...
- Rozpakuj się - powiedziała 38. letnia kobieta, jego matka
Kiwnął głową i chwycił swoje walizki, przniósł do pokoju i odrazu wyszedł z mieszkania. Dokonując tej czynności przed swoimi drzwiami zpojrzał na chłopaka mieszkającego piętro wyżej. Nieśmiało się uśmiechnął, niestety ten nie odwzajemnił uśmiechu. Wtem Damian zamyślony zaczął obserwacje wobec Maksa. Niemniej jednak, dzień minął bardzo szybko. Następnego dnia, czyli 26 listopada Damian poszedł do nowej szkoły, dokładniej, drugiej klasy liceum, do której miał dobre przeczucia. Wchodzi do klasy... Nagle w klasie zapadła mroczna cisza. Maksowi szeroko otworzyły sie oczy i serce tak szybko biło jakby miało zaraz wyskoczyć. Zareagował tak samo jak i dziewczyny. Być może dlatego, że był niezwykle urokliwy, natomiast nauczyciel ze skwaszoną miną podszedł do niego i mocno chwycił za jego drone ramiona i zaczął mówić...
- W naszej klasie musimy ugościć nowego ucznia, Damiana. - ewidentnie było widać, że nie podobał mu się jego wygląd... Cóż począć w takich chwilach? Dokładnie, nic.
  Damian lekko zawstydzony usiadł na miejsce wyznaczone palcem przez nauczyciela. Zarzucił nieśmiało wzrok na swojego sąsiada z góry w, którym był nieco zauroczony i znowu się uśmiechnął, Maks odwzajemnił uśmiech, chodź zdziwiło go jego zachowanie. Po tym dziwnym wyczynie szybko wkuł oczy w książki od matematyki. Damianowi najprawdopodobniej zrobiło się przykro. Zadzwonił dzwonek na drugą przerwe. Wszyscy wybiegli z sali jak szeleńcy, został tylko Maks i Damian. Maks jako pierwszy podszedł do kolegi, wyciągnął rękę ze zdumieniem i rzekł:
- Maks, miło mi.
Damian podniósł sympatycznie wzrok.
- Mi również miło Maksie.
- Wiem - odpowiedział zarumieniając się.
- Hah... roześmiał się Damian
- Chodź to Cię oprowadzę - powiedział Maks
- Dobrze - odpowiedział "Kochaś" chowając ostatnią książkę do plecaka. Wyszedł szybko z klasy, wtedy Maks złapał go za nadgarstek i przyciągnął do siebie, po czym go puścił. Damian kolejny raz się zawstydził, lecz stanął przed nim i spojrzał mu w oczy.
- Ładne masz oczka - Powiedział Damian
- Słucham? - wrzasnął Maks ze zdziwieniem
- Nic, nieistotne.
- I tak słyszałem - roześmiał się zawstydzony. Ty też masz śliczne...
- Miałeś mnie oprowadzić... - zmienił temat

Reszta w  następnej notce!

Przedstawienie postaci.

Damian, wyglądał dość niewinnie...
Miał jasno-niebieskie oczy, prawie białe. Włosy średniej długości o kolorze niebieskim, czyli w jego ulubionym kolorze.
Zazwyczaj nosił czarne, bądź czerwone, obcisłe rurki do tego bawełniany podskoszulek na ramiączkach a na owej warstwie odzienia miał gruby sweter o różnych wzorkach. Zazwyczaj na jego nogach były zamieszczone Conwers'y. Posiadał także dodatki na twarzy - piercing. Dwa kolczyki nad wargą w kształcie dwóch małych kółeczek, jeden po prawej, drugi po lewej. Kolejny nad brwią - lewą.Następny przebijał skórę między dwoma nozdrzami. To nie koniec jeśli chodzi o ten temat, jeszcze dwie sześcio centymetrome dziury w, któwych były zamieszczone plugi.  Żadko się usmiechał, ale przy odpowiedniej osobie nie potrafił przestać... Osobowość? Był dziwny, skromny oraz opiekuńczy, romantyczny i trochę zboczony, niemniej jednak był niezwykle zamkniety w sobie, niestety... W realnym świecie odgrywał rolę Uke, podobne jego losy z tym "mangowym" bohaterem. Miał pewien sekret, który ukrywał przez cztery lata, mianowicie, był homoseksualistą...

Maks, który kończył rok szsnasty był trochę inny niż Damian... Był nieco arogancki i nie potrafił poczuć empatii. Żadko się wzruszał, ale często płakał i popełniał przez to wiele błedów. Był dość wysoki, jak na swój wiek, szczuply oraz niezwykle uroczy i ładny. Stylem niezbyt różnił się od swojego rówieśnika, ale opiszę jak wyglądał, w końcu to bardzo istotne. Miał długą czarną grzywkę podobnie jak włosy tylko, że różniła sie tym, że miała zielone pasemka. Nie nosił trampków, tylko ciężkie glany, lekki sweterek - podstawa, na szyi szal, lub szalik. Zazwyczaj chował ręcę do kieszeni i zamyślony chodził tak ze schyloną głową w dół. Jego orientacja? Także był gejem.


Ode mnie: Ta opowieść jest chora psychicznie. Cóż poradzić? Nic... Myślę, że to tyle, iż nie wiem co dalej napisać, mam taką cichą nadzieje, że przynajmniej ktoś skomentuje to co piszę, miło by było...